 Wyspa Robinsona
 Losu ocean kruchy mój statek Na brzegu wyspy rozbił o skały I sam zostałem wśród wód bezkresu A świat mój zrobił się taki mały...
Na mojej wyspie nie było kwiatów I słońce nigdy tu nie świeciło Samotnie nocą patrzyłem w gwiazdy Marząc, by wreszcie coś się zmieniło...
Karmiłem duszę mew białych krzykiem Oczy zachodów słońca purpurą Serce nadzieją, co wciąż się tliła Błagalne modły wznosząc ku chmurom
Pewnego ranka na mokrym piasku Ślad bosej, ludzkiej stopy ujrzałem Przybyłaś tutaj do mnie z daleka W modlitwach Boga o to błagałem!
Zostań na zawsze na mojej wyspie! Nigdy nie odchodź ludzka istoto! Bo dla człowieka, co żył samotnie Twoja obecność droższa niż złoto!
 Poprzedni Spis treści Następny
|
|
|
|
|