 W Twoich oczach
 Wierzb płaczących nad stawem głowy pochylone Łabędzi śnieżnobiałych, wyciągnięte szyje Lilii wodnych przecudnie delikatne kwiaty I krzyk kormorana, co się w trzcinach kryje
Gór strzelistych ośnieżone, niedostępne szczyty Stada owiec na hali soczyście zielonej I strumienia górskiego krystaliczną czystość I ten ogień co we wnętrzach chat góralskich płonie
Fal spienionych na morzu potargane grzywy Biały piasek na brzegu przez przypływ wymyty I to słońce co zachodzi w szmaragdowej toni I owada, co od wieków w bursztynie ukryty
Płomień, który w kominku pełza po bierwionach I blask świecy co oświetla rozpalone twarze W Twoich oczach to widzę bosko rozmarzonych I nie musisz mnie Miła pytać o czym marzę...
 Poprzedni Spis treści Następny
|
|
|
|
|