 Ona przyjdzie kiedyś nocą
 Ona przyjdzie kiedyś nocą nie proszona Zgasić światło mojej świecy tu na ziemi Wszystkie chwile w zapomnienia mgłę obrócić A istnienie moje w zimny kamień zmienić
Ona przyjdzie kiedyś nocą bez pytania Kres położyć wszystkim myślom i marzeniom Zabrać słońce, niebo, księżyc, wszystkie gwiazdy I obłoki, które snują się nad ziemią
Ona przyjdzie kiedyś nocą bezlitosna Głucha będzie na me prośby i błagania Nie pozwoli już niczego więcej zrobić Każe odejść, nagle tak bez pożegnania...
 Poprzedni Spis treści Następny
|
|
|
|
|