 Pada deszcz
 Krople deszczu lecą z nieba na ulicę Jak łzy Boga, co spogląda na świat z góry Wiatr tumany zwiędłych liści w parku goni Blask księżyca ołowiane kryją chmury
Mokra ziemia pachnie gorzko i błotniście Nocne myśli zamieniają się w kałuże Chyłkiem jezdnię pies przebiega przemoczony Głuchy pomruk w nocnej ciszy wieści burzę
Lamp ulicznych słaba zorza drży srebrzyście W strugach deszczu jak w fontannie łez skąpana Noc jesienna bębni deszczem w puste okna Dzień pochmurny topiąc w wody oceanach
Kiedyś słońce rozświetlało czysty błękit A jaśminy w noc majową tak pachniały... Kiedyś myśli były barwne jak motyle Zakochane moje oczy łez nie znały...
Kiedyś wszystko było słońcem i radością Tak soczystą jak wiosenna zieleń drzewa Życie było jak łuk tęczy kolorowe! Dziś wspomnienia tamtej tęczy deszcz zalewa...
 Poprzedni Spis treści Następny
|
|
|
|
|