 Kiedyś Ty, kiedyś my, kiedyś ja...
 W moich sennych oczach wciąż nadzieja kona A na ustach gasną słowa których brak... W myślach zakurzonych żyję zatopiona I w pamięci mojej wspomnień hula wiatr...
Suchy kwiat zatrzymał barwy dni szczęśliwych I na próżno po nocach wołam Ciebie dziś! Pusto na poduszce... Nie ma Twoich oczu... I bolesną tęsknotą rani każda myśl
Twoich słów i westchnień z serca nie wymaże Ani czas, ani deszcz, ani mgła... I tych pocałunków, co mi dałeś w darze Kiedyś Ty... Kiedyś my... Kiedyś ja...
W lamp przyćmionym świetle i świecy płomieniach Czas pod sercem chowamy jak najdroższy skarb Lecz on wciąż umyka, jak go mam pokonać? Jak tę chwilę zatrzymać? Może Ty wiesz jak?
Dłonie nasze splecione rozpaczliwym gestem Ciągle jeszcze tak blisko, blisko Ciebie jestem! Twoje oczy tak płoną, a ja czytam w nich Utrwalony na zawsze ślad minionych dni!
Twoich słów i westchnień z serca nie wymaże Ani czas, ani deszcz, ani mgła... I tych pocałunków, co mi dałeś w darze Kiedyś Ty... Kiedyś my... Kiedyś ja...
I nie próbuj nic mówić! Proszę nie mów nic! Bo spod powiek wypłoszysz najpiękniejsze sny! Już obeschły na mojej twarzy wszystkie łzy Coraz rzadziej z nadzieją patrzę w stronę drzwi...
 Poprzedni Spis treści Następny
|
|
|
|
|